3 kroki do utrzymania motywacji

Dlaczego zawsze na początku roku wszyscy idą na siłownię i tworzą “nowego siebie”, a po kilku tygodniach rezygnują? Czemu na siłownię idziemy jutro, bo dzisiaj trudno nam się zmobilizować?

Istnieje pewien powszechny problem z rozumieniem motywacji. Stosunkowo łatwo można poczuć chęć zrobienia czegoś czy pewien wewnętrzny impuls. Czasem wystarczy metamorfoza w internecie, dobre hasło lub prosta sytuacja, np. wejście na wagę i pojawia się energia, chęć na zrobienie czegoś niesamowitego.
Ludzie myślą wtedy o diecie, siłowni i byciu kimś innym za kilka miesięcy. Gdy jednak trzeba sobie czegoś odmówić, podjąć dodatkowy wysiłek, robi się trudniej. Pierwszy czy drugi tydzień jakoś mija, ale z czasem te ogromne chęci spadają. Wtedy częstym wytłumaczeniem staje się bycie słabo zmotywowanym, a wynika to właśnie z błędnego rozumienia. Czemu dochodzi do tego zjawiska?
Głównie dlatego, że trudno o bycie zmotywowanym przez cały czas i to nie gwarantuje sukcesu. To stan, który trwa dość krótko i napotkane przeciwności nie sprzyjają utrzymaniu go. Jak więc doprowadzić do tego, by motywacja była trwała?

Krok 1. – postaw sobie dobry cel.
Wydaje się, że to pestka – “chcę schudnąć, co dalej?”. Jeśli ktoś powiesi sobie nad łóżkiem napis tego typu to prawdopodobnie po kilku dniach przestanie go zauważać. Dobrze sformułowany cel ma kilka cech – jest mierzalny, osiągalny i osadzony w czasie.
Mierzalność to prosta sprawa, bo sposobów jest wiele, może być nim np. masa ciała, ale na nią też wpływa wiele czynników, więc trzeba to robić umiejętnie. Zestawienie jej z pomiarami obwodów ciała może być lepszym rozwiązaniem.
Osiągalność to coś, co bycie bardzo zmotywowanym trochę zaburza, bo wydaje nam się, że z energią, którą teraz czujemy, będziemy przenosić góry. A jednak, 10 kg w miesiąc to trochę za dużo. Należy
ustalić coś, co jest w zasięgu, ale nie jest zbyt trudne,

więc lepszym wyborem będą 2-3 kg w miesiąc.
Wiedząc, że możemy coś zrobić nie dojdzie do szybkiej rezygnacji, “bo przecież i tak mi się nie uda”.
Czas pojawił się już przy osiągalności, ale jest również ważny, bo pozwala łatwo kontrolować postępy. Nie może być zbyt krótki, żeby efekty mogły być widoczne, ale za długi również nie będzie pomagał, bo coś odległego będzie tworzyło wyobrażenie w stylu “to mnie teraz nie dotyczy”.

Krok 2. – pomyśl, czemu chcesz coś zrobić (korzyści).

Samo stwierdzenie “chcę schudnąć” to mało także w tym kroku. Ludzie nie podejmują dodatkowego wysiłku, bo mają na to ochotę jak na cukierka. Najczęściej, myśląc o zmianie, wyobrażają sobie sytuacje, w których wypadną korzystnie, np. stanięcie przed lustrem czy komplementy od rodziny.

To może być bardzo pomocne długofalowo, szczególnie, gdy wiadomo, że do wymarzonego efektu trzeba będzie trochę poczekać. Odpowiedzenie sobie na pytanie “czemu mam się poświęcać” może zwiększyć motywację. Chęć świetnego wyglądu na weselu, koniec z poczuciem wstydu na plaży, lepsza dyspozycja w nowym sezonie – to wszystko warto spisać i regularnie do tego wracać.

Krok 3. – zmiana na zawsze, nie na chwilę.

Jest bardzo duża szansa, że przy odpowiednio dobranych przyczynach i celach zmienią się nawyki. I to one, a nie motywacja, są kluczem w długofalowym działaniu. Osoby, które przez pewien czas liczą kalorie robią to potem automatycznie, nawet bez wagi kuchennej i aplikacji są w stanie dość łatwo komponować odpowiednie posiłki.

Motywacja nie jest czymś, co cudownie doprowadzi do sukcesu. Za to odpowiada działanie i w zasadzie motywacja jest iskrą, która je rozpoczyna. Podtrzymanie tego żaru zależy od wielu innych rzeczy. Dobry plan na zmianę spowoduje, że faktycznie do niej dojdzie i efekt będzie stały. Bardzo ważne jest myślenie o tym właśnie w taki sposób.

Niektórzy ludzie są w stanie przemęczyć się przez kilka miesięcy i myśleć tylko o końcu. Osiągną cel i rzucą wszystko, a potem wrócą np. do starej sylwetki. Jeśli jednak podjęte działania będą ukierunkowane na stałą zmianę, to z motywacją nie będzie problemu – zmieni się tryb życia i robienie czegoś w nowy sposób stanie się codziennością.

Autor: Grzegorz Jazienicki