Dlaczego psychologia w sporcie to świetny “suplement”?

O psychologii sportu słyszy się coraz więcej już od kilku lat. Kolejni sportowcy otwarcie mówią o współpracy ze specjalistą i nie wstydzą się jej. Stereotypowe myślenie w stylu “ja nie jestem chory psychicznie” odeszło już w niepamięć. A co z osobami, które ruszają się, bo lubią? Dlaczego one także powinny się tym zainteresować?

W ostatnich latach popularne zrobiło się mówienie o tzw. pracy głowy. Słuchając ekspertów od dowolnej dyscypliny sportu można natknąć się na opinie o różnych zawodnikach, którzy nie wytrzymali presji, mają zbyt gorącą głowę czy słabą odporność psychiczną. Jeśli walczymy o medale na mistrzostwach, sprawa wydaje się prosta. Robimy wszystko, by wygrać. Tylko, że obecnie coraz więcej osób trenuje po prostu dla siebie. Czy ich to w ogóle nie dotyczy?

Oczywiście, że nie. Osoba aktywna fizycznie najczęściej rusza się po coś. Wiele osób pracuje nad sylwetką, niektórzy zwyczajnie chcą się wyładować, z kolei młodsi dopiero zaczynają, ale marzą o tym, by znaleźć się na plakatach. Sport bardzo łatwo łączy się z celami. Jeśli już sobie jakiś ustalimy, a sylwetka czy zawody to książkowy przykład celu, zaczyna nam zależeć. Pojawiają się emocje, spadki motywacji, czasem poczucie winy. Przez to, mimo ćwiczenia tylko dla siebie, aktywność fizyczna potrafi przestać kojarzyć się z przyjemnością.

To poważne problemy. Jednym się nie chce, inni czasem czują, że nie podołają, a jeszcze inni nie potrafią odpuścić na treningu. Są też osoby, które wstydzą się aktywności. Dlaczego miałyby zrezygnować z czegoś, co niedawno lubiły lub nie dojść do tego, czego pragną?

O ile nie da się osiągnąć ambitnego celu samym leżeniem, tak świat “fit” i social media powodują błędne postrzeganie ich oraz zmieniają nasze myślenie. Jeśli ktoś ćwiczy trzy miesiące i zaczyna mieć efekty, a potem zobaczy niesamowitą, trzymiesięczną metamorfozę osoby z dobrymi predyspozycjami oraz zdjęcie w znakomitym świetle – może poczuć się po prostu źle, myśląc, że nic nie robi lub popełnia błędy.

Nie ma znaczenia czy na szali jest złoto olimpijskie czy dobre samopoczucie na treningu, wygląd. Jednym z podstawowych założeń psychologii jest poprawa jakości życia. Jeśli da się to zrobić – po prostu warto, niezależnie od tego, co się robi. Tylko jak? Czy muszę iść na terapię, bo czasem nie chce mi się iść na siłownię?

Nie. Zupełnie nie o to chodzi. Psychologię sportu należy traktować jako dodatkowe narzędzie, które może pomóc osiągnąć taki sukces, jaki chcemy. To coś w rodzaju suplementu, który pomoże zrobić więcej. W przypadku sportu amatorskiego będzie to np. najzwyklejszy głos rozsądku z zewnątrz, który uświadomi, że aktywność jest dla nas, nie odwrotnie. Zdejmie presję, bo to ma sprawiać przyjemność i pokaże, jak osiągać cele bez rezygnowania z tego, co się lubi. W gratisie cała nabyta wiedza będzie mogła być wykorzystana np. w pracy, w związkach czy gdziekolwiek. To jednak temat na inny tekst.

Ludzie często wyolbrzymiają słowo “psychologia” i kojarzą ją z zaburzeniami, a nie zdają sobie sprawy, że obejmuje ona codzienne rzeczy, które mają wpływ na wiele aspektów życia. Jako Treningowi Eksperci oferujemy wsparcie także w dziedzinie sportu. Prosto, przystępnie i zrozumiale. Dlatego, że to najlepsza droga do czerpania korzyści z aktywności i poradzenia sobie z tym, co może nam ją zabrać.

Autor: Grzegorz Jazienicki