Kategoria: Motywacja

Jak przełamać wstyd przed ćwiczeniem?

Wstyd jest emocją, która dotyczy własnego wyobrażenia o jakiejś niedoskonałości lub nieradzeniu sobie. To nieprzyjemne uczucie, którego doświadczył chyba każdy.

Przede wszystkim – należy pamiętać, że jeśli pojawia się przy pomyśle pójścia na siłownię czy na stadion, to nie jest żadnym głupim problemem. Dla wielu osób wstyd może wiązać się z kolejnym wstydem, ale jest to błędne przeświadczenie. Każda rzecz, która obniża komfort życia, jest poważna i osoby rozumiejące psychologię nie będą śmiały się pod nosem.

Skąd się bierze wstyd?

Zazwyczaj przyczynami są niezadowolenie z własnego wyglądu, niska samoocena i przejmowanie się innymi osobami. Niektórzy obawiają się, że ktoś będzie krzywo patrzył podczas nauki ćwiczeń, inni nie czują się komfortowo w sportowym stroju.

Ten problem można zaobserwować już w szkole. Niestety w prawie każdej klasie są osoby, które nie cieszą się, gdy trzeba iść na WF. Zazwyczaj zrażają się mniejszymi umiejętnościami czy ocenami i przez wiele lat sport kojarzy im się negatywnie.

Co myślą inni?

Siłownia, park czy stadion to nie scena. Osoby, które tam przychodzą mają jasno określony cel i nie będą traciły swojego cennego czasu na ocenianie innych ludzi. Jakiś czas temu byli dokładnie po drugiej stronie i nie mają interesu w podcinaniu komuś skrzydeł.

Gdyby jednak zapytać ich o zdanie, z pewnością wypowiedzieliby się bardzo pozytywnie o innych początkujących, gratulując, że zdecydowali się na zmienienie czegoś i podjęcie wysiłku. Każdy przychodzi tam pracować nad sobą, a nie wystawiać oceny.

Warto poprosić o pomoc doświadczonego znajomego lub trenera, który będzie na miejscu. To bardzo przyjaźni ludzie, którzy potrafią przekazać wiedzę, są cierpliwi i będą tylko dopingować. Osoby zaawansowane również proszę innych o pomoc. Wykonywanie dziwnych ruchów może przykuć czyjąś uwagę, chociażby w obawie o zdrowie, ale uczenie się techniki i stawianie pierwszych kroków to coś, przez co przeszedł każdy.

Plany i cele

Warto postawić sobie pytanie – czemu tu przychodzę? Dobrze określony cel i plan działania pozwolą skupić się na swoim zadaniu. Będą zapobiegać bezczynności i zastanawianiu się, co tu porobić.

Na początku ćwiczenia będą pokazywali trenerzy, później otrzyma się plan, dzięki któremu będzie można monitorować postępy. Wykonanie listy swoich zadań daje większą satysfakcję i poczucie dążenia do sukcesu.

Inne problemy

Jeśli poczucie wstydu wiąże się z czymś więcej, zawsze można skorzystać z usług osoby, która zna się na emocjach tak jak trener na ćwiczeniach. Już jedna rozmowa z ekspertem może przynieść znaczną poprawę.

Autor: Grzegorz Jazienicki

5 powodów, przez które dieta może wygrywać z Tobą

Bardzo często ludzie nie chcą przechodzić na dietę. Rezygnują i mówią, że nie mają silnej woli. Dlaczego jest to takim powszechnym zjawiskiem, chociaż o żywieniu jest bardzo głośno?

Czym w ogóle jest dieta? To po prostu sposób odżywiania. Różne mogą być jej cele – przybranie masy, redukcja tkanki tłuszczowej, poprawa wyników i wiele innych.

Ludzie jednak mają ogromne problemy z trzymaniem się swojej diety. Szukają dróg na skróty i chcą, by trwała jak najkrócej oraz przyniosła szybkie efekty. Wiele czynników wpływa na to, że często to dieta wygrywa z ludźmi. Dużą rolę odgrywa też aspekt psychologiczny.

1. Niewiedza

To w zasadzie podstawa, z którą dużo łatwiej zrozumieć jest pozostałe powody. Większość ludzi nie ma pojęcia, jak powinna wyglądać prawidłowa dieta. Nie znają podstaw żywienia i skupiają się na rzeczach, które są głośne, znane i często pojawiają się w mediach. Kojarzą pizzę z automatycznym dodatkowym kilogramem na wadze, nie wiedząc o tym, że organizm skupia się na energii, nie nazwie dania.

2. Negatywne rozumienie diety

Dla wielu osób dieta to synonim odchudzania w bólach i wyrzeczeniach, najlepiej na liściu sałaty. O ile nie zmieni się swojej sylwetki bez wysiłku, tak nie musi być to katorgą. Nie trzeba odmawiać sobie dobrych rzeczy, trzeba po prostu zrobić to umiejętnie. Bycie na redukcji czy liczenie kalorii brzmią znacznie lepiej niż bycie na diecie, a prowadzą do wielu korzyści.

3. Emocjonalne jedzenie Czekolada do sesji, pizza na zły humor, kebab na szampański nastrój – wtedy przecież się nie liczy. Nie ma nic złego w pozwoleniu sobie na coś więcej czy uczczeniu okazji, to nawet jest wskazane. Jednak niewliczona tabliczka czekolady do każdego dnia z notatkami może stworzyć wielką nadwyżkę kaloryczną. Liczy się kontrola i zdrowy balans.

4. Wszystko albo nic Należy zdawać sobie sprawę, że niewielkie przekroczenie kalorii nie zrujnuje całej pracy. Nie należy się głodzić lub odmawiać znajomym. Zrobić to może jednak twierdzenie, że skoro i tak dziś przegrałem/przegrałam, to mogę sobie pozwolić na wszystko. Mały krok to nadal postęp.

5. Brak przerw

Redukcja tkanki tłuszczowej nie jest pożądana przez organizm i jest wysiłkiem, także psychicznym. Dużo łatwiej jest utrzymać deficyt kaloryczny, wiedząc, że będą dni, w których zje się więcej. W pracy przecież też robi się przerwy, bo nikt nie jest robotem. Podobnie jest z dietą – kontrolowana chwila wytchnienia będzie przyjemna dla ciała i głowy oraz będzie zapobiegała kilku innym powodom.

Autor: Grzegorz Jazienicki

Dlaczego psychologia w sporcie to świetny “suplement”?

O psychologii sportu słyszy się coraz więcej już od kilku lat. Kolejni sportowcy otwarcie mówią o współpracy ze specjalistą i nie wstydzą się jej. Stereotypowe myślenie w stylu “ja nie jestem chory psychicznie” odeszło już w niepamięć. A co z osobami, które ruszają się, bo lubią? Dlaczego one także powinny się tym zainteresować?

W ostatnich latach popularne zrobiło się mówienie o tzw. pracy głowy. Słuchając ekspertów od dowolnej dyscypliny sportu można natknąć się na opinie o różnych zawodnikach, którzy nie wytrzymali presji, mają zbyt gorącą głowę czy słabą odporność psychiczną. Jeśli walczymy o medale na mistrzostwach, sprawa wydaje się prosta. Robimy wszystko, by wygrać. Tylko, że obecnie coraz więcej osób trenuje po prostu dla siebie. Czy ich to w ogóle nie dotyczy?

Oczywiście, że nie. Osoba aktywna fizycznie najczęściej rusza się po coś. Wiele osób pracuje nad sylwetką, niektórzy zwyczajnie chcą się wyładować, z kolei młodsi dopiero zaczynają, ale marzą o tym, by znaleźć się na plakatach. Sport bardzo łatwo łączy się z celami. Jeśli już sobie jakiś ustalimy, a sylwetka czy zawody to książkowy przykład celu, zaczyna nam zależeć. Pojawiają się emocje, spadki motywacji, czasem poczucie winy. Przez to, mimo ćwiczenia tylko dla siebie, aktywność fizyczna potrafi przestać kojarzyć się z przyjemnością.

To poważne problemy. Jednym się nie chce, inni czasem czują, że nie podołają, a jeszcze inni nie potrafią odpuścić na treningu. Są też osoby, które wstydzą się aktywności. Dlaczego miałyby zrezygnować z czegoś, co niedawno lubiły lub nie dojść do tego, czego pragną?

O ile nie da się osiągnąć ambitnego celu samym leżeniem, tak świat “fit” i social media powodują błędne postrzeganie ich oraz zmieniają nasze myślenie. Jeśli ktoś ćwiczy trzy miesiące i zaczyna mieć efekty, a potem zobaczy niesamowitą, trzymiesięczną metamorfozę osoby z dobrymi predyspozycjami oraz zdjęcie w znakomitym świetle – może poczuć się po prostu źle, myśląc, że nic nie robi lub popełnia błędy.

Nie ma znaczenia czy na szali jest złoto olimpijskie czy dobre samopoczucie na treningu, wygląd. Jednym z podstawowych założeń psychologii jest poprawa jakości życia. Jeśli da się to zrobić – po prostu warto, niezależnie od tego, co się robi. Tylko jak? Czy muszę iść na terapię, bo czasem nie chce mi się iść na siłownię?

Nie. Zupełnie nie o to chodzi. Psychologię sportu należy traktować jako dodatkowe narzędzie, które może pomóc osiągnąć taki sukces, jaki chcemy. To coś w rodzaju suplementu, który pomoże zrobić więcej. W przypadku sportu amatorskiego będzie to np. najzwyklejszy głos rozsądku z zewnątrz, który uświadomi, że aktywność jest dla nas, nie odwrotnie. Zdejmie presję, bo to ma sprawiać przyjemność i pokaże, jak osiągać cele bez rezygnowania z tego, co się lubi. W gratisie cała nabyta wiedza będzie mogła być wykorzystana np. w pracy, w związkach czy gdziekolwiek. To jednak temat na inny tekst.

Ludzie często wyolbrzymiają słowo “psychologia” i kojarzą ją z zaburzeniami, a nie zdają sobie sprawy, że obejmuje ona codzienne rzeczy, które mają wpływ na wiele aspektów życia. Jako Treningowi Eksperci oferujemy wsparcie także w dziedzinie sportu. Prosto, przystępnie i zrozumiale. Dlatego, że to najlepsza droga do czerpania korzyści z aktywności i poradzenia sobie z tym, co może nam ją zabrać.

Autor: Grzegorz Jazienicki

3 kroki do utrzymania motywacji

Dlaczego zawsze na początku roku wszyscy idą na siłownię i tworzą “nowego siebie”, a po kilku tygodniach rezygnują? Czemu na siłownię idziemy jutro, bo dzisiaj trudno nam się zmobilizować?

Istnieje pewien powszechny problem z rozumieniem motywacji. Stosunkowo łatwo można poczuć chęć zrobienia czegoś czy pewien wewnętrzny impuls. Czasem wystarczy metamorfoza w internecie, dobre hasło lub prosta sytuacja, np. wejście na wagę i pojawia się energia, chęć na zrobienie czegoś niesamowitego.
Ludzie myślą wtedy o diecie, siłowni i byciu kimś innym za kilka miesięcy. Gdy jednak trzeba sobie czegoś odmówić, podjąć dodatkowy wysiłek, robi się trudniej. Pierwszy czy drugi tydzień jakoś mija, ale z czasem te ogromne chęci spadają. Wtedy częstym wytłumaczeniem staje się bycie słabo zmotywowanym, a wynika to właśnie z błędnego rozumienia. Czemu dochodzi do tego zjawiska?
Głównie dlatego, że trudno o bycie zmotywowanym przez cały czas i to nie gwarantuje sukcesu. To stan, który trwa dość krótko i napotkane przeciwności nie sprzyjają utrzymaniu go. Jak więc doprowadzić do tego, by motywacja była trwała?

Krok 1. – postaw sobie dobry cel.
Wydaje się, że to pestka – “chcę schudnąć, co dalej?”. Jeśli ktoś powiesi sobie nad łóżkiem napis tego typu to prawdopodobnie po kilku dniach przestanie go zauważać. Dobrze sformułowany cel ma kilka cech – jest mierzalny, osiągalny i osadzony w czasie.
Mierzalność to prosta sprawa, bo sposobów jest wiele, może być nim np. masa ciała, ale na nią też wpływa wiele czynników, więc trzeba to robić umiejętnie. Zestawienie jej z pomiarami obwodów ciała może być lepszym rozwiązaniem.
Osiągalność to coś, co bycie bardzo zmotywowanym trochę zaburza, bo wydaje nam się, że z energią, którą teraz czujemy, będziemy przenosić góry. A jednak, 10 kg w miesiąc to trochę za dużo. Należy
ustalić coś, co jest w zasięgu, ale nie jest zbyt trudne,

więc lepszym wyborem będą 2-3 kg w miesiąc.
Wiedząc, że możemy coś zrobić nie dojdzie do szybkiej rezygnacji, “bo przecież i tak mi się nie uda”.
Czas pojawił się już przy osiągalności, ale jest również ważny, bo pozwala łatwo kontrolować postępy. Nie może być zbyt krótki, żeby efekty mogły być widoczne, ale za długi również nie będzie pomagał, bo coś odległego będzie tworzyło wyobrażenie w stylu “to mnie teraz nie dotyczy”.

Krok 2. – pomyśl, czemu chcesz coś zrobić (korzyści).

Samo stwierdzenie “chcę schudnąć” to mało także w tym kroku. Ludzie nie podejmują dodatkowego wysiłku, bo mają na to ochotę jak na cukierka. Najczęściej, myśląc o zmianie, wyobrażają sobie sytuacje, w których wypadną korzystnie, np. stanięcie przed lustrem czy komplementy od rodziny.

To może być bardzo pomocne długofalowo, szczególnie, gdy wiadomo, że do wymarzonego efektu trzeba będzie trochę poczekać. Odpowiedzenie sobie na pytanie “czemu mam się poświęcać” może zwiększyć motywację. Chęć świetnego wyglądu na weselu, koniec z poczuciem wstydu na plaży, lepsza dyspozycja w nowym sezonie – to wszystko warto spisać i regularnie do tego wracać.

Krok 3. – zmiana na zawsze, nie na chwilę.

Jest bardzo duża szansa, że przy odpowiednio dobranych przyczynach i celach zmienią się nawyki. I to one, a nie motywacja, są kluczem w długofalowym działaniu. Osoby, które przez pewien czas liczą kalorie robią to potem automatycznie, nawet bez wagi kuchennej i aplikacji są w stanie dość łatwo komponować odpowiednie posiłki.

Motywacja nie jest czymś, co cudownie doprowadzi do sukcesu. Za to odpowiada działanie i w zasadzie motywacja jest iskrą, która je rozpoczyna. Podtrzymanie tego żaru zależy od wielu innych rzeczy. Dobry plan na zmianę spowoduje, że faktycznie do niej dojdzie i efekt będzie stały. Bardzo ważne jest myślenie o tym właśnie w taki sposób.

Niektórzy ludzie są w stanie przemęczyć się przez kilka miesięcy i myśleć tylko o końcu. Osiągną cel i rzucą wszystko, a potem wrócą np. do starej sylwetki. Jeśli jednak podjęte działania będą ukierunkowane na stałą zmianę, to z motywacją nie będzie problemu – zmieni się tryb życia i robienie czegoś w nowy sposób stanie się codziennością.

Autor: Grzegorz Jazienicki